Marginalia #7 - skrobanie po marginesach
Wojciech Orliński - Ameryka nie istnieje (wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2010), Route 66 nie istnieje (wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2012)
Wojciech Orliński - Ameryka nie istnieje (wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2010)
Wielki WO pojechał do Ameryki i wrócił stamtąd z książką będącą połączeniem reportażu, gawędy podróżniczej i traktatu filozoficznego próbującego rozstrzygnąć fenomen Stanów Zjednoczonych. Tytuł książki w pełni oddaje to, do czego WO doszedł podczas tej wizyty; Ameryka nie istnieje i nigdy nie istniała. W każdym razie nie taka, jaką wyobrażał sobie przeciętny Europejczyk, który całą wiedzę dotyczącą Stanów wydobywa z lektury komiksów, książek i seriali telewizyjnych.
Ciekawe obserwacje i prawdziwie interesujące fakty ze Stanów (centrum Los Angeles zamieniające się nocą w pustynię opanowaną przez tamtejszych hobo i gangi), przeplatają się z faktami bardziej oczywistymi lub odrobinę trywialnymi (chyba tylko WO wierzył, że na Manhattanie istnieją jeszcze prawdziwe slumsy takie jak w Gangach Nowego Jorku). Ciekawa lektura, chociaż odrobinę za krótka.
Wydanie zawiera drobne literówki.
(20.10.2010)
Wojciech Orliński - Route 66 nie istnieje (wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2012)
Kolejna podróż Orlińskiego przez Stany zaowocowała kolejną książką, będącą trochę anty-przewodnikiem wzdłuż Route 66, a trochę klasyczną książką podróżniczą w głąb "amerykańskiej duszy" (za użycie tego sformułowania powinien mnie czekać pluton egzekucyjny ¯\_(ツ)_/¯ ).
Jak zawsze u WO proza jest bardzo dobrze napisana, potoczysta, którą pochłania się szybko i ze smakiem. Uwagi są celne i zabawne, informacje ciekawe, nie sposób mi tego nie lubić.
Ale tutaj odkrywamy też najbardziej wyrazisty problem książki. Jest to perspektywa WO zafiksowana na memie 66-stki i memach ją otaczających - WO to człowiek, któremu autentycznie podoba się amerykańska cepelia, którą można tam kupić w ramach pamiątek. To coś znaczy i niestety, nie pozwala mu wyjść poza szereg pewnych oczywistych pytań i obserwacji; nie pozwala mu zboczyć z drogi, że tak sobie zażartuję (naprawdę czeka mnie ten pluton). WO to nie jest Noah Caldwell-Gervais podróżujący "atomowo-falloutowym szlakiem" i trochę tego szkoda.
Na szczęście WO korzysta ze swojej perspektywy raczej, by te memy na koniec poddać jakieś krytyce, by ujawnić czytelnikom wielką prawdę, że USA to wcale nie był/jest taki spoczko kraj. Dla mnie i wielu mi podobnych czytelników mogło to być mało odkrywcze (chociaż, jak mówiłem, świetnie napisane), ale dla masy MMC-ów, z którymi identyfikuje się WO, już takie mogło być. Jest to jednak książka napisana w 2012 i pokazuje to, że dyskurs o US&A jest bardziej płynny, niż może się nam wydawać.
Kiedyś pomysł na podróż wzdłuż 66-tki była moim małym, nierealizowalnym marzeniem (wątpię, by kiedykolwiek było mnie stać na podróż do USA; zresztą znając moje szczęście, gdybym fundusze jakoś znalazł, to właśnie by globalnie zakazano lotów międzykontynentalnych), dziś wiem (niekoniecznie dzięki książce WO), że interesuje mnie krajoznawczo wyłącznie bardzo wąski wycinek "ziemi wolnych i domu dzielnych".
(24.06.2021)



